Posty

Wyświetlam posty z etykietą przemyślenia

Freude am Fahren

Obraz
Nie wiem jak to jest, ale ostatnio przez znajomych musiałem się chwilę zastanowić dlaczego w sumie kupiłem BMW E46, a nie jakikolwiek inny samochód w tym budżecie. Zasadniczo to mogłem w moim budżecie kupić wiele ciekawych samochodów, które nie byłyby aż tak bardzo oklepane. Mogłem wybrać Mazdę MX5 z jej fikuśnymi podnoszonymi lampami i wagą tak niską, że podczas zakupów musiałbym ją przywiązywać do latarni, żeby przypadkiem wiatr jej nie porwał. Mogłem kupić Subaru Imprezę 1 generacji, z legendarnym napędem na 4 koła i bulgotem boxera który działa na każdego miłośnika motoryzacji mocniej niż pewne niebieskie pigułki. Mogłem też kupić coś mało popularnego pokroju Porsche 924, wypolerować lakier na lustro, wrzucić fajne felgi i lansować się nim po Gdańsku. A wybrałem mimo tego BMW E46 coupe z astmatycznym 2.0 pod maską i niedziałającą klimatyzacją. Dlaczego? Sam w sumie czasem się zastanawiam co mną wtedy kierowało. Irracjonalny sentyment do M3 GTR wywołany Need For Speedem, opu...

Śnieg

Obraz
Niech ktoś mi to wyjaśni, bo nie jestem pewien, czy ja to dobrze rozumiem - według powszechnie znanych zasad astronomii i meteorologii mamy właśnie grudzień. Miesiąc powszechnie kojarzony ze świętami, śniegiem oraz tym ubranym na czerwono kolesiem który podpisał dawno temu kontrakt z Coca-Colą. No właśnie - śniegiem. Chciałbym zauważyć fakt, że jeszcze kilka lat temu na początku grudnia każdy centymetr naszego kraju o tej porze roku był pokryty cukrem pudrem. Tymczasem w tym roku jedyny śnieg jaki do tej pory widziałem, to ten, który utrzymuje się na ziemii jakieś 20 nanosekund. Z każdym rokiem zimy są coraz krótsze, oraz coraz mniej intensywne, co mi się BARDZO nie podoba. Nie po to kupiłem RWD, żeby nie móc pobawić się w chaotyczne obracanie własnej osi na parkingu pod Tesco :v Coraz bardziej zaczynam wątpić w to, czy powinienem wymienić swoje opony zimowe na stalówkach, ponieważ jestem na 99% pewien, że jeśli to zrobię, to w styczniu będziemy wszyscy mogli odpalać gril...

To jest lekko chore

Obraz
Popatrzcie na amerykański rynek klasycznych samochodów. Tam w dalszym ciągu możecie kupić coś z lat 60-70, i nawet przy tym nie zbankrutować do zera. Po prostu znajdujesz ogłoszenie, które sprzedający wystawił za rozsądną i adekwatną do stanu samochodu cenę, dobijacie targu, i odjeżdżacie w stronę zachodzącego słońca od teraz już własnym BMW 633 CSI które udało wam się wyrwać za $1200. W przypadku samochodów amerykańskich jest jeszcze taniej. Niektórzy twierdzą, że samochody produkcji krajowej tanieją dużo szybciej. Ja za każdym razem odpowiadam że to gówno prawda, i wystarczy zajrzeć na OLX żeby szybko zweryfikować to zdanie. Spójrzcie na to tak - w latach 80 wszyscy równo nienawidzili Polonezy, Maluchy czy Syreny. Każdy wzdychał do zachodnich konstrukcji takich jak Opel Kadett, BMW E21 czy choćby Golfów 1 i 2. I kurwa słusznie. Wiem, że właśnie nie tyle wbijam kij w mrowisko, co polewam je benzyną i podpalam, i sporo miłośników polskiej motoryzacji się konkretnie oburzy, ale wedł...

AutoNomia!

Obraz
W ostatnich latach zaobserwować możemy (to brzmi, jakbym był jakimś poważnym blogero-influłenserem :v) coraz większy postęp w rozwoju autonomicznych systemów jazdy. Każdy rok przybliża nas do dnia, kiedy w wyniku zawału za kierownicą nie wylądujemy w rowie, a w wiadomościach pojawi się wzmianka, o tym że kierowca zjechał z drogi z "nieznanych przyczyn". W przyszłości dojedziemy po prostu martwi do celu. The future is here :v Jako osoba, która jest zwolennikiem postępu technologicznego uważam, że jest to dość niezwykły wyczyn, że niedługo będziemy w stanie przerzucić tak skomplikowaną czynność jak prowadzenie samochodu (może nam się wydawać to proste, jednak jeśli rozbijecie to na pojedyncze drobne zadania, tak aby komputer był w stanie je ogarnąć jest to zaskakująco trudne). Pytanie nasuwa się jednak takie, czy powinniśmy. Popatrzcie na to z tej logicznej, pozbawionej emocji strony. Autonomiczne samochody się nie męczą. Nie zagapią się na tą dziewczynę w miniówce idącą chod...

Winter is coming

Obraz
W związku z tym, że posiadłem wiedzę tajemną obwieszczam wszystkim ten całkowicie niespodziewany fakt. Zima idzie. Ja wiem, jest to szokujące, ale postarajcie się z wrażenia nie spadać jeszcze z krzeseł. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ coś mi podpowiada, że w tym roku (jak w setkach poprzednich) drogowcy jak i media będą straszenie zaskoczone faktem, że pada śnieg. W grudniu. Postanowiłem zatem ostrzec Was, abyście mogli przygotować się do tego nieprzyjaznego naszym samochodom okresu w momencie zanim ceny opon zimowych i niezamarzających płynów do spryskiwaczy się potroją. Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu co rok fakt pokrycia się dróg substancją wywołującą u posiadaczy starych tylnonapędówek masę radości jest ogromnym zaskoczeniem dla służb drogowych oraz wielu kierowców. W momencie spadnięcia białego cukru-pudru znaczna ilość posiadaczy samochodów nagle zaczyna wyszukiwać opony zimowe, zimowy płyn do spryskiwaczy oraz kable rozruchowe na allegro. Oczywiście n...

Od początku - cz.2

Obraz
Ten post to kontynuacja poprzedniego o tym samym tytule - link tutaj. Frędzel zaczął swoje przygody z motoryzacją w wieku około 8 lat. Pierwszym samochodem w którym miał okazję prowadzić siedząc na kolanach ojca był Fiat Siena. Pomagał swojemu ojcu przy nim jak każdy mini-człowiek trzymając latarkę i świecąc mu na ręce podczas napraw, za co oczywiście zgarniał soczysty opierdol. Według naocznych relacji świadków przesłuchanych w ilości jeden, był to jedyny w swoim rodzaju samochód złożony z rdzy z ogniskami nadwozia. Po szturchnięciu go palcem istniało ryzyko, że trzeba będzie go parkować w garażu przy użyciu szufelki i wiadra :v Później pomagał ojcu naprawiać Rometa z silnikiem od Jawy. Właśnie tam zaliczył pierwsze spotkanie z jednośladami, które później zapoczątkowało cały ciąg zdarzeń który doprowadził do tego, że aktualnie muszę zbierać polskie pesos na kategorię A :v Xantia która pojawiła się w rodzinie później była samochodem na którym uczył się podstaw jazdy na drog...

Gazotan biedanu

Obraz
W Polsce na końcu 2018 roku jeździło 3 185 000 samochodów wyposażonych w takie lub inne instalacje Lepszego Powera. Tym samym 13,8% samochodów w tym kraju jeździ na paliwie "dla biednych" Jak rzecze stare ludowe powiedzenie - w tym gównie musi coś być, miliony much się nie mylą. Nigdy nie podchodziłem do LPG z jakimś wielkim entuzjazmem. Wiedziałem wystarczająco dużo - są silniki które go lubią, są takie które od razu wyplują szklanki zaworowe przez odmę, i są takie, które na nim pracują lepiej niż na benzynie (na ciebie patrzę, UAjZo). Wiedziałem że pozwala jeździć za pół ceny, kosztem częstszej wymiany świec, droższego przeglądu, i dodatkowej wymiany filtra gazu. No spoko, jednak mając diesla jakoś niespecjalnie mnie ten temat interesował. Aczkolwiek mogłem nieco się zainteresować, bo mój dobry znajomy, który uczył mnie podstaw mechaniki miał Golfa 3 1.9D o porażającej mocy 64KM, do którego założył gaz. Hamownia wypluła 105KM z maksymalnymi obrotami w okolicy 75...

Od początku cz. 1

Obraz
Założenie jest takie - jeśli to czytasz, to prawdopodobnie trafiłeś/aś tutaj przypadkiem, i postanowiłeś/aś trochę tu zostać, bo tematyka jest zbliżona do twoich zainteresowań, czyli wszystko co ma jakieś koła. Przynajmniej ja zakładam, że udało mi się tutaj ściągnąć parę osób, którym ktoś dla draki podmienił w żyłach krew na benzynę (albo biodiesla). Do czego zmierzam - mimo że wszyscy lubimy łutututu, nadsterowność i fajnie prowadzące się samochody, u każdego z nas ten mały kurwik który siedzi za uchem i każe nam przeglądać na allegro oferty sprzedaży samochodów, mimo że mamy już całkiem porządne daily pojawił się w zupełnie inny sposób. Część z nas interesowała się samochodami od dziecka, część z nas złapała bakcyla od znajomych, a jeszcze inni urodzili się na zapleczu InterCarsu i tak jakoś im zostało. Żeby nie było - żaden z tych opisów nie pasuje do mnie :v Dlaczego powstaje ten wpis? Jakiś czas temu uczyłem brata mojej dziewczyny jak jeździć samochodem. Pomimo tego, że...

Mam problemy decyzyjne

Obraz
Tak jak już to kiedyś zaznaczyłem  - parę lat temu nie byłem zwolennikiem jeżdżenia na motocyklu. Wiecie, powszechna opinia o "dawcach organów", strefa zgniotu na którą składa się wasz nos oraz licznik, no i brak jakiejkolwiek ochrony przed deszczem, wiatrem, burzą i gradem. Taka droga przez mękę na dwóch kołach. Od kiedy jednak kupiłem Junaka to podejście odrobinę się zmieniło. Przede wszystkim zrozumiałem, że tu wcale nie musi chodzić o zwyczajne zapierdalanie 300/h w mieście, tylko można na spokojnie wsiąść na moto, i niespiesznie pokręcić się po okolicy, żeby pooglądać widoki, bo akurat spodobało się wam to jezioro, koło którego przejeżdżacie, więc zawrócicie 10 razy, żeby ostatecznie zatrzymać się przy nim, i zrobić około bombilion zdjęć. Poza tym podszedłem rozsądnie do tego, że dojeżdżanie motocyklem o tej pojemności do pracy jest tańsze niż samochodem, więc gdy jest ładna pogoda można zaoszczędzić trochę kasy na dojazdach. No dobra, kogo ja próbuję oszukać....

Lubię tego gruza

Obraz
Zacznijmy może od tego, że kupując Ekspres nie byłem specjalnie do niego przekonany. Wiecie - kumpel wysłał ogłoszenie, stwierdził że silnik spoko, że wygląda ok, i nie jest od handlarza. Tak więc zaplanowałem sobie że w sobotę pojadę go obejrzeć, a potem z dziewczyną pojedziemy jej Dusterem do Gdańska, żeby sprawdzić jeszcze kilka innych samochodów. Ogólnie to podczas poszukiwań miałem nawet tabelkę w Gugiel Docs :v Poszukiwania trwały już miesiąc, więc przyznam, że popełniłem błąd, zakładając, że tego dnia wrócę do domu własnymi 4 kołami po miesięcznej przerwie. Przez to troszkę nie do końca rozsądnie podszedłem do kupna. Nie żebym narzekał na efekt końcowy :v Właściwie to mało brakowało, żebym kupił inny samochód niż Ekspres, bo gość który wystawił ogłoszenie przez 45 minut mojego napieprzania na jego telefon uparcie nie odbierał. Dopiero jak zaczęliśmy się zbierać do drogi do Gdańska oddzwonił. Pojechałem więc na oględziny. Nie zamierzam przytaczać całej historii, w...

Nieważne że stary - ważne że zadbany

Obraz
Zacznijmy może od tego, że moje podejście do kwestii czystości i porządku w samochodzie może uchodzić za dość radykalne. Uważam bowiem, że jedynymi czynnikami które zwalniają właściciela z obowiązku dbania o samochód jest to, że wyląduje on w ciągu najbliższego miesiąca na skupie złomu lub służy jako typowy samochód zarobkowy. Wiecie - samochody dostawcze lub kombi spełniające tą funkcję, taksówki, oraz samochód mojego sąsiada który wozi sprzęt i materiały na budowy.. Wtedy jestem w stanie przymknąć oko na to, że na tylnej kanapie są ślady po farbie od malowania sufitu, bakterie w schowku próbują naszczekać na tych którzy go otwierają, a te na dywaniku urządzają sobie plażę z piasku który zalega tam tonami. Ja naprawdę nie należę do detailingowych terrorystów, którzy byliby w stanie zrobić ci bardzo nieprzyjemne rzeczy, za to że ze ściereczki z mikrofibry nie oderwałeś metki albo nie posiadasz pędzla z naturalnego włosia do czyszczenia kratek nawiewu. Mimo to moim zdaniem każ...

Quo vadis, telewizjo?

Obraz
Pamiętam czasy kiedy razem z rodzicami kupiliśmy razem dekoder telewizji satelitarnej. Pamiętam to, bo z własnych odłożonych pieniędzy które zarobiłem w podstawówce na różnych przekrętach i oszczędzaniu kieszonkowego moim wkładem w to była antena satelitarna razem z całym osprzętem. Pamiętam jak każdego dnia po szkole wracałem przed telewizor żeby pooglądać swoje ulubione programy, głównie Discovery Science i TVN Turbo. Coś każdego dnia powodowało że miałem ochotę czekać, aż moje ulubione kanały wyemitują kolejny odcinek, który obejrzę z zainteresowaniem. Dzisiaj nie oglądam telewizji. Więc odpaliłem swój stary telewizor i postanowiłem zobaczyć "co leci". To co zastałem w dzisiejszej telewizji spowodowało że od razu pożałowałem. Może same te programy nie są najgorsze, ale to że puszczane są na okrągło już tak. Zacząłem się martwić o to kto to ogląda. Spójrzcie na to z mojej perspektywy - ostatnim razem kiedy oglądałem telewizję oglądałem głównie programy, kt...

A czy ty wiesz czego nie nauczyli cię na prawku?

Obraz
Aktualny egzamin na prawo jazdy to mało śmieszny żart. Od razu zaznaczę - nie uważam że na drogi powinni być wypuszczani ludzie, którzy nie mają pojęcia o przepisach i technice jazdy, i nie jestem zwolennikiem całkowitego usunięcia egzaminu. Problem widzę natomiast w tym, że uczący się sztuki prowadzenia pojazdów mechanicznych nie uczą się kilku bardzo istotnych rzeczy, a zamiast tego skupiają się na rzeczach mało istotnych. Pewien czas temu skontaktował się ze mną kolega z czasów szkoły. Spytał mnie czy znalazłbym chwilę na to, aby podszkolić go z jazdy na śniegu. Nigdy nie uważałem się za jakiś autorytet w dziedzinie kontrolowanych poślizgów (co udowodniłem na pewnej ulicy w Gdańsku), jednak pomimo tego ktoś wpadł na mało rozsądny pomysł, żebym uczył go jazdy w ciężkich warunkach. Pojechaliśmy razem jego samochodem na pusty parking, i po kilku kontrolnych zwrotach na ręcznym przesiadłem się na fotel pasażera, udzieliłem kilku prostych poleceń i czekałem na rezultaty. Dlaczego...

Jasność, widzę jasność

Obraz
(wiem,wiem, mam przepaloną żarówkę :v) Uwielbiam jazdę w nocy. Mój wzrok z tego co zauważyłem jest dostosowany do warunków słabego oświetlenia co z kolei powoduje że w dzień muszę jeździć w okularach przeciwsłonecznych - nie wyglądam jak buc z BMW bez powodu :v. Ponadto noc daje mi to, że mogę sobie bezpiecznie pozwolić na nieco dynamiczniejszą jazdę z kilku innych powodów. Brak innych uczestników ruchu powoduje zarówno to że nikomu nie zagrażam, oraz mogę jechać z włączonym kompletem oświetlenia, który normalnie oślepiałby innych. Ponadto z daleka widać światła długie innych samochodów, przez co wiem kiedy zwolnić i wyłączyć długie.  Nie jest mi jednak dane wykorzystać tych warunków, bo codziennie spotykam się z pewnym dziwnym zjawiskiem optycznym. Pomimo podbitego przeglądu wszyscy świecą mi prosto w oczy. No dobra, nie wszyscy, ale tak faktycznie 1/5 do 1/4 samochodów.  Dla mnie jest to dość spory problem, bo po takim zaświeceniu nie widzę prawie n...

Chciałbym mieć radziecką terenówkę

Obraz
Co jest pierwszym pojazdem o którym pomyślicie, gdy usłyszycie "radziecka terenówka"? Podejrzewam z dużym prawdopodobieństwem, że gdzieś z tyłu głowy zobaczyliście właśnie taki obrazek: Arcydzieło myśli technicznej inżynierów z Uljanowksiej Fabryki Samochodów. Czyli krótko : UAZ 469B Zacznijmy może od tego, że nie jest to pojazd dla każdego. Samo uruchomienie silnika wymaga umiejętności, które w dobie samochodów z automatycznym ssaniem i start-stopem powoli odchodzą do lamusa. Trzeba zakryć żaluzje chłodnicy, ustawić ssanie, wybrać zbiornik paliwa (są dwa), i dopiero wtedy można spróbować uruchomić go rozrusznikiem. Jeśli to nie zadziała to zostaje wam wyciągnąć korbę, i pouprawiać nieco motoryzacyjnego crossfitu. I wiecie co? Jest to najbardziej satysfakcjonujące uruchomienie silnika, jakie zaliczycie w życiu. Bo ten wielki i głośny skubaniec miewa swoje nastroje, i wcale nie musi odpalić jak go o to prosicie. Ale zakładając że silnik odpali trzeba te dwie ton...

Praca jako kurier może być fajna

Obraz
Jakiś czas temu zdarzyło mi się w wyniku dość pokręconego i mało logicznego ciągu zdarzeń zaciągnąć się jako kierowca w firmie która zatrudniała kierowców z własnym samochodem. Dość mocno upraszczając sytuację moim hobby musiało z dnia na dzień stać się nieumieranie z głodu. Z racji że sztuka fotosyntezy nie jest łatwa chcąc czy nie musiałem znaleźć sobie zajęcie. Po krótkim szkoleniu które trwało jeden dzień zostałem wypuszczony na miasto z torbą termoizolacyjną, aplikacją na telefon, terminalem płatniczym oraz niekończącym się ciągiem zleceń. I nie wyszedłem na tym aż tak źle jak się spodziewałem. Ogólnie praca polegała na "doręczaniu przesyłek jednodniowych", co praktycznie oznaczało dowożenie kebabów i części do warsztatów samochodowych. Przynajmniej w większości. Były też inne rzeczy które trzeba było wziąć pod uwagę. Między innymi to, że logistycy zarządzający tym gdzie masz jeździć kompletnie nie zdawali sobie z istnienia takich zjawisk jak korki, remonty i czerw...