Posty

Wyświetlam posty z etykietą życiowe

AutoNomia!

Obraz
W ostatnich latach zaobserwować możemy (to brzmi, jakbym był jakimś poważnym blogero-influłenserem :v) coraz większy postęp w rozwoju autonomicznych systemów jazdy. Każdy rok przybliża nas do dnia, kiedy w wyniku zawału za kierownicą nie wylądujemy w rowie, a w wiadomościach pojawi się wzmianka, o tym że kierowca zjechał z drogi z "nieznanych przyczyn". W przyszłości dojedziemy po prostu martwi do celu. The future is here :v Jako osoba, która jest zwolennikiem postępu technologicznego uważam, że jest to dość niezwykły wyczyn, że niedługo będziemy w stanie przerzucić tak skomplikowaną czynność jak prowadzenie samochodu (może nam się wydawać to proste, jednak jeśli rozbijecie to na pojedyncze drobne zadania, tak aby komputer był w stanie je ogarnąć jest to zaskakująco trudne). Pytanie nasuwa się jednak takie, czy powinniśmy. Popatrzcie na to z tej logicznej, pozbawionej emocji strony. Autonomiczne samochody się nie męczą. Nie zagapią się na tą dziewczynę w miniówce idącą chod...

Winter is coming

Obraz
W związku z tym, że posiadłem wiedzę tajemną obwieszczam wszystkim ten całkowicie niespodziewany fakt. Zima idzie. Ja wiem, jest to szokujące, ale postarajcie się z wrażenia nie spadać jeszcze z krzeseł. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ coś mi podpowiada, że w tym roku (jak w setkach poprzednich) drogowcy jak i media będą straszenie zaskoczone faktem, że pada śnieg. W grudniu. Postanowiłem zatem ostrzec Was, abyście mogli przygotować się do tego nieprzyjaznego naszym samochodom okresu w momencie zanim ceny opon zimowych i niezamarzających płynów do spryskiwaczy się potroją. Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu co rok fakt pokrycia się dróg substancją wywołującą u posiadaczy starych tylnonapędówek masę radości jest ogromnym zaskoczeniem dla służb drogowych oraz wielu kierowców. W momencie spadnięcia białego cukru-pudru znaczna ilość posiadaczy samochodów nagle zaczyna wyszukiwać opony zimowe, zimowy płyn do spryskiwaczy oraz kable rozruchowe na allegro. Oczywiście n...

Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły...

Obraz
Jakiś czas temu, a dokładnie wtedy, kiedy zrobiłem to zdjęcie postanowiłem zabrać się za dokończenie malowania zacisków w Ekspresie, ponieważ po pomalowaniu przednich zabrakło mi czasu. Zacząłem więc swój rytuał, wyciągając klucze, lewarek, stojaki i klocki pod koła. Gdy podnosiłem tył, przechodziła obok grupka dzieciaków z pobliskiej podstawówki. Jeden z nich zawołał "fajne felgi ma ta beemka". Nie powiem - było to coś miłego, czego w ogóle się nie spodziewałem. Spodziewałem się raczej typowego dla dzisiejszej młodzieży (dżizas, ja na serio robię się stary skoro używam zwrotu "dzisiejsza młodzież") wytykania palcami i złośliwych komentarzy typu "ale staroć" albo "mój tata ma lepszy". Spodziewałem się tego, bo moi znajomi z gimnazjum właśnie tacy byli. Oczywiście podziękowałem z głupim uśmiechem na twarzy, który przypomina raczej jakbym przechodził właśnie bardzo rozległy wylew. Dzieciaki widząc moją reakcję podeszły, żeby obejrzeć Eks...

Quo vadis, telewizjo?

Obraz
Pamiętam czasy kiedy razem z rodzicami kupiliśmy razem dekoder telewizji satelitarnej. Pamiętam to, bo z własnych odłożonych pieniędzy które zarobiłem w podstawówce na różnych przekrętach i oszczędzaniu kieszonkowego moim wkładem w to była antena satelitarna razem z całym osprzętem. Pamiętam jak każdego dnia po szkole wracałem przed telewizor żeby pooglądać swoje ulubione programy, głównie Discovery Science i TVN Turbo. Coś każdego dnia powodowało że miałem ochotę czekać, aż moje ulubione kanały wyemitują kolejny odcinek, który obejrzę z zainteresowaniem. Dzisiaj nie oglądam telewizji. Więc odpaliłem swój stary telewizor i postanowiłem zobaczyć "co leci". To co zastałem w dzisiejszej telewizji spowodowało że od razu pożałowałem. Może same te programy nie są najgorsze, ale to że puszczane są na okrągło już tak. Zacząłem się martwić o to kto to ogląda. Spójrzcie na to z mojej perspektywy - ostatnim razem kiedy oglądałem telewizję oglądałem głównie programy, kt...

A czy ty wiesz czego nie nauczyli cię na prawku?

Obraz
Aktualny egzamin na prawo jazdy to mało śmieszny żart. Od razu zaznaczę - nie uważam że na drogi powinni być wypuszczani ludzie, którzy nie mają pojęcia o przepisach i technice jazdy, i nie jestem zwolennikiem całkowitego usunięcia egzaminu. Problem widzę natomiast w tym, że uczący się sztuki prowadzenia pojazdów mechanicznych nie uczą się kilku bardzo istotnych rzeczy, a zamiast tego skupiają się na rzeczach mało istotnych. Pewien czas temu skontaktował się ze mną kolega z czasów szkoły. Spytał mnie czy znalazłbym chwilę na to, aby podszkolić go z jazdy na śniegu. Nigdy nie uważałem się za jakiś autorytet w dziedzinie kontrolowanych poślizgów (co udowodniłem na pewnej ulicy w Gdańsku), jednak pomimo tego ktoś wpadł na mało rozsądny pomysł, żebym uczył go jazdy w ciężkich warunkach. Pojechaliśmy razem jego samochodem na pusty parking, i po kilku kontrolnych zwrotach na ręcznym przesiadłem się na fotel pasażera, udzieliłem kilku prostych poleceń i czekałem na rezultaty. Dlaczego...

Jasność, widzę jasność

Obraz
(wiem,wiem, mam przepaloną żarówkę :v) Uwielbiam jazdę w nocy. Mój wzrok z tego co zauważyłem jest dostosowany do warunków słabego oświetlenia co z kolei powoduje że w dzień muszę jeździć w okularach przeciwsłonecznych - nie wyglądam jak buc z BMW bez powodu :v. Ponadto noc daje mi to, że mogę sobie bezpiecznie pozwolić na nieco dynamiczniejszą jazdę z kilku innych powodów. Brak innych uczestników ruchu powoduje zarówno to że nikomu nie zagrażam, oraz mogę jechać z włączonym kompletem oświetlenia, który normalnie oślepiałby innych. Ponadto z daleka widać światła długie innych samochodów, przez co wiem kiedy zwolnić i wyłączyć długie.  Nie jest mi jednak dane wykorzystać tych warunków, bo codziennie spotykam się z pewnym dziwnym zjawiskiem optycznym. Pomimo podbitego przeglądu wszyscy świecą mi prosto w oczy. No dobra, nie wszyscy, ale tak faktycznie 1/5 do 1/4 samochodów.  Dla mnie jest to dość spory problem, bo po takim zaświeceniu nie widzę prawie n...

Powrót "Bawarskiego Ekspresu" - relacja z remontu

Obraz
Powrócił. Wzbogacony o takie rzeczy jak progi, usunięcie RDZA (Ruda Dziwka Zżera Auto) oraz wyregulowane drzwi, dzięki czemu mogę pojechać na myjnię bez ryzyka powtórzenia powodzi z 1997 we wnętrzu. Szkoda tylko że mój portfel za chwilę stwierdzi że pora spierdalać do Portoryko. Podsumowując cały remont - pierwszy raz oddałem swój samochód do kogoś w celu jakiejś naprawy. Zawsze za każdą rzecz brałem się sam, nieważne jak bardzo każdy mi to odradzał. Ten upór na swój sposób był sporym plusem, bo jak już udało mi się coś spieprzyć to przynajmniej wiedziałem jak to naprawić. Bo na pewno nie zdarzyło mi się drugi raz zostawić zacisku hamulcowego na wahaczu. :v Tamtego dnia krecik prawie puknął w taborecik. Jednak jak chodzi o spasowanie jakichkolwiek elementów zewnętrznych z plastiku lub blachy jestem absolutnym anty-Midasem. Znaczy się że czego bym się w tej dziedzinie nie tknął zmienia się w gówno. Dlatego właśnie stwierdziłem że akurat blacharkę i lakierowanie pozostawię ko...

Praca jako kurier może być fajna

Obraz
Jakiś czas temu zdarzyło mi się w wyniku dość pokręconego i mało logicznego ciągu zdarzeń zaciągnąć się jako kierowca w firmie która zatrudniała kierowców z własnym samochodem. Dość mocno upraszczając sytuację moim hobby musiało z dnia na dzień stać się nieumieranie z głodu. Z racji że sztuka fotosyntezy nie jest łatwa chcąc czy nie musiałem znaleźć sobie zajęcie. Po krótkim szkoleniu które trwało jeden dzień zostałem wypuszczony na miasto z torbą termoizolacyjną, aplikacją na telefon, terminalem płatniczym oraz niekończącym się ciągiem zleceń. I nie wyszedłem na tym aż tak źle jak się spodziewałem. Ogólnie praca polegała na "doręczaniu przesyłek jednodniowych", co praktycznie oznaczało dowożenie kebabów i części do warsztatów samochodowych. Przynajmniej w większości. Były też inne rzeczy które trzeba było wziąć pod uwagę. Między innymi to, że logistycy zarządzający tym gdzie masz jeździć kompletnie nie zdawali sobie z istnienia takich zjawisk jak korki, remonty i czerw...

Szybka jazda może powodować przemyślenia

Obraz
Murzyn spadając jak co rano z łóżka na twarz nie mógł się spodziewać tego co czeka go za kilka godzin... Brzmi to jak początek taniego horroru albo innego filmu akcji. Rzecz w tym, że na drodze nagłe zdarzenia mają to do siebie, że dzieją się nagle. Wydaje się to dość oczywistym stwierdzeniem, jednak wiąże się z tym jedna rzecz. Niektórych zdarzeń nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Niektórzy z Was prawdopodobnie spędzili czas od uzyskania kawałka plastiku uprawniającego do rozpędzenia tony stali do nieprzewidzianych przez naturę prędkości znacznie intensywniej niż inni posiadacze takiego plastiku. Pewnie nieraz próbowaliście sprawdzić, gdzie leżą granice przyczepności waszych opon, czy odpuszczenie gazu faktycznie jest w stanie wywołać nadsterowność i inne tego typu niuanse prowadzenia samochodu. Jeśli to czytacie to nawet mogę założyć się że nie popełniliście zbyt wielkiego błędu w tych próbach. Nie byłem inny w tej kwestii. Co prawda moja przygoda z motoryzacją zaczęła się r...